2015
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
Zonk!
25.09.2013 :: 20:58 | Link | Komentuj (0)
aaa... spierniczylo się tło!! Dopiero teraz zauważyłam.. :// posatram sie to naprawić na dniach.
Wrzesień
25.09.2013 :: 20:56 | Link | Komentuj (0)
Miałam chyba kiedyś łatwość do słów. Miałam chyba umiejętność widzenia świata trochę z boku i trochę przez pryzmat tego jak chcę go postrzegać. Teraz.. teraz czas trwa OBECNIE. I nie ma tej mgły, która daje możliwość przesunięcia się z perspektywą do tyłu. Jest jakoś tak zupełnie inaczej. Jestem, jakby.. W TYM CZASIE. Nie potrafię już patrzeć stojąc obok. Może to jest kwestia braku strachu? Nie boję się już tak, być dokładnie tu i teraz. Choć nadal jeszcze nie osiadłam w czasie! O nie. To jeszcze nie jest ten moment,gdy mój czas należy do mnie. Przemija według ustalonego planu i choć czasem zaskoczy, na tyle twardo stoi się w tym wymiarze, że przemija niemalże posłusznie... niczym przyjaciel. 

Mój czas teraz jest nie do końca zdecydowany. Stoję przed dwoma drogami i choć wiem gdzie chcę iść to czuję, że jest to dokładnie ten moment lekkiego zdziwienia i całkowitej pustki umysłu zanim decyzja zapadnie na dobre.

A wiec ta pustka.. Nie mam na razie zbyt dużo myśli.
Nie myślę. 
Przestałam, tak dużo.
Czuć, też czuję mniej. 

Takie tam, na dziś.
13.07.2013 :: 17:19 | Link | Komentuj (0)
Trudno się pisze jeśli nie ma człowiek o czym. Z resztą nie o wszystkim można pisać. A wyznaję zasadę, że nie ma co pisać póki sprawy same się nie rozwiążą. Z wiekiem coraz więcej rzeczy się układa. Mniej się wierzy, a więcej się rozumie. I myślę, że to dobrze, bo to znaczy, że to co zostaje, naprawdę jest owej wiary warte. 

Mnie osobiście jest coraz łatwiej. Wyraźniej postrzegam co dzieje się wszędzie, a kolory nie muszą już się stapiać by utworzyć całość. :))

I nikt nie powiedział, że jest łatwo. Ale gdyby było łatwo, nie byłoby warto tu być. Wiedzą to wszyscy, którym było za łatwo a także Ci, którym było ciężko tak, że tracili dech, ale przeszli dalej. ...

To co masz, to co budujesz, okazuje się lepszym dowodem niż każda kartoteka. To jak traktujesz swoją przeszłość i teraźniejszość jest wyznacznikiem tego jakim jesteś człowiekiem. Przyszłość za to jest przeźroczystym wodospadem. Zawsze planujesz co będzie po drugiej stronie, ale nigdy nie wiadomo co wraz z tą wodą na Ciebie zleci. 

Nie da się temu zapobiec, ani to przewidzieć, ale jesli dojdziesz tam dokąd zawsze dążyłeś nie jest to złe uczucie, jesli jest to powód do cichego zadowolenia. :))



 

Nie czarne i nie białe. Przemyślenia niebiałe.
31.05.2013 :: 20:56 | Link | Komentuj (0)
Ja tu tak naprawdę piszę więcej niż wyświetlam. Ale nie wszystko nadaje się do udostępnienia. Czasem muszę, poprzez takie 'wypisanie się', sama dowiedzieć się o co mi chodzi. ...

Jestem raczej twardym wyznawcą zasady ze wszystko dzieje się z jakiejś przyczyny. Jedna jednak moja znajomość jest dla mnie niejasna. Jest to człowiek, z którym złapałam natychmiastowe porozumienie, ale.. nie komunikuje sie z nim zbyt dobrze i może na tym właśnie polega mój problem. Może dlatego moje wyobrażenie o nim jest tak zaprzątające? Jesli wszystko ma być 'miedzy nami'- niedopowiedziane, ale też oczywiste, czasem okazuje się ze wcale nie jesteś pewny.. co to właściwie ma być.

Wiec czekam. Czekam aż Bóg ujawni mi powód mojej znajomości z owym człowiekiem. Czegóż to miałam się nauczyć?

Pozornie retoryczne pytania apropo konceptu 'bratniej duszy'.
18.02.2013 :: 21:17 | Link | Komentuj (0)
Czy bratnia dusza to ktoś, kto rozumie Cię bez słowa? Czy to ktoś w obecności kogo można się zanurzyć jak w wodzie i otacza Cie anielska cisza i wewnętrzny spokój? Czy to ktoś z kim możesz ulegać swoim najnormalniejszym odruchom i jest to całkowicie niezaprzeczalnie właściwe? A może ktoś w obecności kogo stajesz się lepszym człowiekiem?

Czy to ktoś kto patrzy na Ciebie i rozumie co próbujesz powiedzieć zanim to zrobisz? Czy musisz czuć czego ta osoba chce choć nie odzywa się wcale? A może to ktoś kto jest tam dla Ciebie w momentach ważnych lub gdy Ty sam nawet nie wiesz, ze potrzebujesz pomocy?

Kim jest ta bratnia dusza?
Czy wiesz to od razu czy przekonujesz się o tym z czasem?
Czy towarzyszy temu uczucie ciepła i pewności czy krystalicznej prostoty i oczywistości? 

I czy w takim razie.. powinno się tymi słowami szastać?







Światła. :)
03.01.2013 :: 21:17 | Link | Komentuj (0)
Wysuwam pewną teorię:

Człowiek jest niczym wielki sztywny worek, który jest napełniany przez innych ludzi. Rozsądnym jest dobierać tych ludzi tak aby to co jest wokół Ciebie i tym samym przesącza się do środka bylo pozytywne i dobre. Twierdzę również, że u wejścia owego worka są pory. Jak pory skóry. Od nas zależy ich wielkość i w ten sposób możemy regulować to co do naszego worka wpada, a co jest kompletnie od nas niezależne i nieuniknione. 

Nie wiem co dalej miałabym napisać. Jedno co wiem, to warto pamiętać tych którzy są przy nas i rozświtlają nasze worki. Warto też czasem z tej właśnie przyczyny.. postanowić rozświetlić ich. :)


Świąteczne cuda.
09.12.2012 :: 18:37 | Link | Komentuj (0)
Jeśli ktoś mi powie, że nie wierzy w Świąteczne cuda to uwierzę. Co więcej jeśli zapyta mnie o to samo to zgodzę się z nim w zupełności. 

Dlaczego?

Bo cuda świąteczne istnieją, ale o nich się nie mówi. Tak jak coś zdefiniowane przez wszechświat, błysk zrządzenia losu, to nie jest logiczne ani konkretne, to po prostu jest. Nie wspominając, że nie dla każdego ma współmierną wartość, toteż nie da się tego przełożyć na jeden uniwersalny język. Rzadko udaje się to ubrać w słowa, tak aby nie straciło przekazu. Jeszcze rzadziej udaje się to docenić, albo zwyczajnie nie zapomnieć. 
Łatwo znika..

Więc kiedy ostatnio dla Ciebie jakiś zupełny przypadek przywrócił wiarę i nadał sens pozorom? 

I czy wierzysz w Cuda?

 ...Świąteczne? ;)

Pozytywne zastosowanie lustra.
06.12.2012 :: 18:00 | Link | Komentuj (0)
Tak ławto popaść w reguły narzucane przez świat. Coś o czym czytałam, widziałam, słyszałam. Mam do siebie niesłychane pretensje, że nie potrafię w sobie obecnie wyciszyć to co 'jest oficjalnie przekonaniem'. Założeniem. Prostym wnioskiem narzucanym przez proste skojarzenia.

Jak mam być mądrym człowiekiem, gdy nie potrafię poddać sytuacyj (sic) własnej ocenie??

Ileż siły potrzeba by posłuchać się nie dać się ponieść prostym emocjom? 

Emocje i mądrość to nie jest to samo. Niekiedy emocje wywodzą się z mądrości, ale często jej przeszkadzają. I czy rzeczywiście wylewanie swoich emocji je niweluje? Czemu mam dziś wrażenie, że te emocje trzeba wylać z siebie, ale nie do innych ludzi, a byc może na kartkę papieru? Ale nie nadmiernie. A może trzeba wylać z siebie mądrość? I jej posłuchać? Ona często wynurza się przypadkiem w czasie konwersacji, może najlepszą rzeczą jaką można zrobić to poczekać aż owa mądrość się zbierze, zgromadzi i skondensowana, a dzieki temu też bardziej trudna do zaprzeczenia... wtedy... wtedy należy ją zwerbalizować i posłuchać się.. własnych słów. 

?

Ustawicznie zapominam.
30.11.2012 :: 16:54 | Link | Komentuj (0)

Gdy ptak leci na niebieskim niebie nie ma wytyczonej trasy
lotu. Nie ma określonego, wyuczonego i perfekcyjnie powtarzalnego ruchu
skrzydeł. Nie wiadomo kiedy mrugnie okiem albo ruszy dziobem. Czasem bywa, że
ptaki całkowicie zakręcają. Zmieniają tor lotu, niechybnie przekszatłcajac swą
sylwetkę by od teraz lecieć trochę pod innym kątem.



Niekiedy również inne jest owo niebo. Ileż to odcieni błękitu
mogą przybrać przestworza? I na cóż mógłby się natknąć taki ptak? Na chmurę?
Insekta? Zabłąkany balon?



Czasem bywają wiatry sprzyjające szybowaniu, inne wymagają
więcej energii dla utrzymania kursu. I jakiż to kurs jest teraz? Dalekie kraje,
czy odległe o parę kilometrów gniazdo? A może zwykły połów?





 



Tyle zmiennych. Głupio byłoby zakładać cokolwiek na temat
tego ptaka. 


Dzisiaj się nie będę uczyć.
12.11.2012 :: 18:55 | Link | Komentuj (0)
Połowa naszego szczęścia zależy od naszego wyboru. Druga połowa to to czym los raczy nas obdarzyć w kwestii opcji.

Robi się coraz trudniej. Im więcej ziarenek piasku już mi uciekło tym wyraźniej widzę, że nie wszystkie które są naokoło mnie chciałabym zabrać ze sobą na dolną część klepsydry. 
I, jeśli mam być szczera to co tam już wsypałam też rodzi moje wątpliwości. 

Czasem myślę, że byłabym szczęśliwsza gdybym była głupsza. 
Gdybym miała mniej opinii, prostszy charakter. 

Gdybym miała więcej odwagi i mniejszy wzgląd na konsekwencje. 
Mniej emocji i więcej niezłomności.

I wiem, wiem, że nie o to tu chodzi, żeby wyliczać co mi przeszkadza..


I na to wszytsko nakłada się jeszcze to:
Tak trochę tu zacytuję. O co mi chodzi. 

"Jeszcze raz mógłbym zmienić kształt
Rozpiąć skrzydła i frunąć nie zważając na strach
Jeszcze raz, przecież sposób znam
Tylko nie mam już siły
Tylko nie wiem jak"